Moje problemy ze wzrokiem pojawiły się bardzo wcześnie, a dokładnie w piątej klasie szkoły podstawowej. Przez wiele lat nosiłam okulary, aż do momentu jednej z wizyt u okulisty, kiedy okazało się, że moja wada lewego oka powiększyła się do -5,75 dioptrii. 

Okulary czy soczewki?

soczewka kontaktowaW obawie przed grubymi „denkami” (bo tak wtedy nazywano grube i nieatrakcyjne szkiełka) oraz różnicą pomiędzy okiem zdrowym a krótkowzrocznym, postanowiłam kupić soczewkę kontaktową. Początkowo bałam się całego procesu wkładania i ściągania tych elastycznych szkieł, bo trudno było mi wyobrazić sobie dotykanie gałki ocznej. Doskonale pamiętam też wizytę u optyka, który pomógł mi wybrać najodpowiedniejszy model i gonitwę myśli, czy aby na pewno kupić soczewkę i zrezygnować z okularów. Ostatecznie padło na szkło kontaktowe typu 'noc i dzień’, co w praktyce oznacza, że jej parametry, grubość oraz możliwość „oddychania” sprawiają, że nadaje się zarówno do noszenia w dzień jak i w nocy. Sama soczewka kontaktowa okazała się strzałem w dziesiątkę. W końcu mogłam grać w siatkówkę bez obawy, że zniszczę okulary; oglądać film 3D w kinie bez konieczności (o, zgrozo!) nakładania jednych okularów na drugie oraz – co chyba najbardziej ucieszyło nie jako kobietę – wreszcie mogłam pozwolić sobie na makijaż, który nie musi być dostosowany do potrzeb okularników. Dodatkowym atutem soczewek jest możliwość zakładania okularów przeciwsłonecznych bez konieczności rezygnacji z dobrego widzenia. 

Aplikacja oraz ściąganie trwa zaledwie kilka sekund i jest to banalnie prosty rytuał (a przede wszystkim – nie boli). W ciągu całego dnia, nawet tego najbardziej intensywnego, nigdy nie odczułam suchości w oku bądź innych problemów, które zmniejszyłyby komfort widzenia, dlatego z całym przekonaniem polecam wypróbowanie takiego rozwiązania każdemu, komu choć raz w życiu w zimie zaparowały okulary. 

Kategorie: Moda i uroda